Menu c;

Star Rider

Tak, zajmę się tym jakże trudnym tematem. Najczęściej zadawane pytania odnoszące się gry:
"Mamo/Tato,kupisz mi StarRidera?"
A rodzice i tak się nie zgodzą...
Kiedyś, przeglądając inne blogi SSO, zobaczyłam,że ktoś pisało o StarRiderze. O jego kupnie itp. Teraz niestety, nie pamiętam, a chciałabym, żebyście to poczytali... Ten ktoś dobrze to napisał, a ja nie chcę być oskarżana o plagiat. Ale naświetlę mój pogląd na sprawę.

 Na początek, gdy doszliśmy do 4lvl i nie możemy iść dalej, kupujemy SR, by sprawdzić, czy gra nam rzeczywiście się spodoba. Nie ma co szaleć, wystarczy StarRider na 9 dni. Ale później? Jeśli się spodoba, to jeszcze, i jeszcze... I popada się w taki jakby nałóg.
Rodzice się nie zgadzają. I co tu robić?
[Właśnie ta osoba,o której wspomniałam miała to super wytłumaczone ;) ]
Że trzeba pokazać rodzicom, zainteresować ich grą.
"To jest moja stajnia,to mój koń". "O patrz,mogłabym tam pojechać,z tym specjalnym bonusem,ale jak go nie mam ,to jestem uwięziona w tym małym kawałku *pokazujemy Moor i FP* "
Jakoś tak...
Ale w sumie-to nie dziwię się rodzicom. Popatrzmy na to z innej perspektywy... [Wiem, że się chce mieć tego SR i...No ale, wysłuchajcie]
Za czasu naszych rodziców nie było zbyt wielu komputerów, nie było takiej technologii. Dla nich to mega dziwne, że tyle czasu poświęcamy grom i jeszcze wydajemy swoje kieszonkowe. "Nasze pieniądze, możemy robić, co chcemy!", powiecie. Otóż nie. Nie wasze. Wasi rodzice na nie - w wielu przypadkach- ciężko zarabiają. To oni was utrzymują. Bo większość z was jest niepełnoletnia i sama na siebie nie zarabia. Jeśli tak, i z własnych zarobków opłaca bonusy w sso -szanuję. Ale wątpię, by 20letnia dziewczyna z zapamiętaniem napierdzielała w tą gierkę. Nie szufladkuję, ale no, pomyślcie.
Dzisiejsza młodzież ciągle tylko przy smarfonach, tabletach,l aptopach, komputerach... Nasi rodzice byli szczęśliwi,bawiąc się na podwórku z przyjaciółmi. Dla nich radością było granie w piłkę i te rzeczy...I byli szczęśliwi. Nie mówię, że wy tak nie robicie. Powtarzam, że nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Świat idzie do przodu, okej.
Ale mnie osobiście to przeraża. To zastraszające tempo, skala. Co będzie za parę lat?
Robi się zbyt psychologicznie. Wróćmy do tematu.

  Gdyby się miało tego LT... Całymi dniami na SSO... Bo to, bo tamto. Czy wielu z nas by to nie uzależniło? 
 Wrócę jeszcze do wydawania pieniędzy.
Poniekąd walnięte jest wydawać pieniądze na grę...Później gra się znudzi, a pieniądze nie wrócą...
Rodzicom to też wydaje się dziwne i może być powodem, dla którego się nie zgadzają.
Ale jeśli faktycznie ktoś chce, to czemu nie? Więcej przestrzeni w grze...Dodatkowe zadania, fabuła. Wszystko jest dla ludzi.
Lecz z umiarem.
W pewnym momencie pojawia się pytanie, ile już wydaliśmy na grę i czy nie lepiej wydać za jednym razem te ponad 100 zł niż przepłacać. To już kwestia indywidualna, jak kto woli. Jednakże jeśli ktoś chce mieć cały czas StarRidera, lepiej zdecydować się na LifeTime, bo po zliczeniu pojedynczych opłat może wyjść całkiem spora sumka.
Przyznaję się...Kupiłam sobie tego SR. Przez komórkę(na kartę), za 5 zł, na 9 dni. Rodzice nic nie wiedzieli i nie wiedzą. Ehh...
Warto sobie wyznaczyć granice...
Np. Wydam te 5zł. 9dni SR-no,ale nic... I tak np. mogę zrobić tylko parę razy na jakiś czas.
Ale każdy zrobi co chce, Wasze pieniądze, Wasza sprawa. Jeśli ktoś chce, to niech to zrobi, nic mi do tego. Ja tylko wyraziłam tutaj swoje zdanie. Dość obszernie...Czy kontrowersyjnie? Chyba nie.
Mam tylko nadzieję,że choć trochę przybliżyłam Wam wizję dorosłych.
Naprawdę Warto To Przemyśleć.
To, narka ;)
RoseMary

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz